Z tych kłopotów
Z tych kłopotów Włodek nie zwierzył się nikomu z przyjaciół. Nie chciał też niepokoić rodziców. Pocieszał się, że to chwilowe osłabienie, które ustąpi po kilku dniach. Ale tak się nie stało. Wybrał się więc na badanie do Poradni Sporto-wo-Lekarskiej. Diagnoza była jednoznaczna: pasożyt przewodu trawiennego. Lubański dostał specjalne tabletki. Nikt jednak chłopcu nie powiedział, że należy je zażywać pod ścisłym nadzorem lekarskim. To był błąd,.bo nagle, a było to na początku lutego 1965 roku po meczu sparringowym z „Motorem" Lublin, Włodzimierz zasłabł. A potem nie potrafił o własnych siłach wstać z łóżka. Natychmiast zjawili się w mieszkaniu Lubańskich działacze. Włodzimierz trafił do kliniki, gdzie przeprowadzono szczegółowe badania, a pierwsza diagnoza brzmiała: zaburzenia w pracy serca. Sport w życiu Włodzimierza Lubańskiego nigdy nie był wszystkim, ale znaczył bardzo wiele. I właśnie teraz, u progu pełnoletności, miał go utracić? Nikt nie chciał się pogodzić z wyrokiem, nakazującym przerwanie uprawiania sportu. A może specjaliści jednak się mylą, może trzeba dokonać jeszcze jednej próby? - zastanawiali się działacze wraz z ojcem Władysławem. I tym sposobem młody, niespełna 18-letni piłkarz, trafił do kliniki w Krakowie pod opiekę prof. Tocho-wicza. Tam przeprowadzono jeszcze raz skomplikowane badania i postawiono diagnozę, że Lubański może uprawiać sport. Wprawdzie nie od jutra, nie w takim nasileniu jak to było do tej pory, ale przecież nie to było najważniejsze. Powróciła nadzieja, a z nią wiara w swe możliwości i nieważny był termin ponownego startu do wielkiej kariery, lecz fakt, że musi nadejść.
projekty domów drewnianych | Pliki do pobrania muzyka | Łóżeczka dziecięce