Nieoceniony profesor
Nieoceniony profesor Jerzy Cich zawsze potrafił zadbać o to, by spędzać wakacje razem ze swoimi wychowankami. Zgłaszał się więc jako kolonijny wychowawca na wszystkie turnusy. Mało tego, zawsze potrafił jakoś załatwić, że w budynku kolonijnym znalazł się „ponadlimitowy" pokój, w którym jako szef grupy kolonijnej lokował 8, a nawet 15 chłopców. „Cich był dla nas wszystkim - wspomina z rozrzewnieniem ten okres Lubański. - Przede wszystkim ceniliśmy u niego stanowczość. Ćwiczył z nami na koloniach prawie przez trzy tygodnie nie tylko arkana sztuki piłkarskiej. Wdrażał w nas ćwiczenia lekkoatletyczne, gry i zabawy. Gdy kiedyś przebywał na wycieczce w NRD kupił trampki z piłkarskimi korkami i mnie je podarował. Były to pierwsze moje trampki wzorowane na prawdziwym obuwiu piłkarskim. Nie posiadałem się ze szczęścia." Pod okiem profesora Cicha Włodzimierz Lubański nauczył się bardzo wiele. W 1960 roku, gdy mając 13 lat wystąpił w halowym turnieju zorganizowanym przez Si. OZPN zwrócono na chłopca uwagę. W „Sporcie" pojawiła się wówczas notatka: „Niewielkiego wzrostu trampkarz GKS Gliwice - to wielki talent, o którym wkrótce usłyszymy". Włodzimierz był w siódmym niebie. Po tym turnieju powołany został do reprezentacji Śląska juniorów, a nieco później w okresie ferii został wezwany na zgrupowanie konsultacyjne kadry juniorów. I wreszcie pękła bomba: w 15 roku życia otrzymał powołanie do reprezentacji juniorów na mecz ze Związkiem Radzieckim w Moskwie.
biżuteria | masaże Warszawa | Ares