Dwa odrębne rozdziały w życiu Włodzimierza Lubańskiego
to Igrzyska Olimpijskie W Monachium, a następnie boje
z Anglią i Walią o paszporty na finały mistrzostw świata
1974 w NRF. /
Polska reprezentacja, walcząc z Bułgarią w Starej Zago- J. rze, przegrała 1:3, a na dodatek Lubański, jako kapitan naszego teamu,,został przez sędziego usunięty z boiska. Wydawało się' więc, że to Bułgarzy uzyskają awans olimpijski. Wprawdzie kapitan polskiego zespołu został potem zrehabilitowany i mógł swoim autorytetem zmobilizować kolegów do rewanżowego meczu, w którym „biało-czerwoni" z nawiązką odrobili straty ze Starej Zagory, ale na owe' wykluczenie z gry ma dzisiaj skrystalizowany pogląd.
„Z perspektywy czasu wiem, że niepotrzebnie dyskutowałem z sędzią. Siedząc potem na ławce rezerwowych było nli przykro, że doprowadziłem do osłabienia zespołu. Z mojego doświadczenia skorzystał w meczu na Wembley mój następca, Kazik Deyna. Gdy arbiter podyktował przeciwko naszej drużynie „jedenastkę", na ułamek sekundy zdenerwował się i - jak potem opowiadał - już miał zamiar podbiec do sędziego i zwrócić mu uwagę, że jego werdykt jest niewłaściwy. W tym momencie przypomniał sobie o moim zdarzeniu w Starej Zagorze. Na pewno lepiej ode mnie spełnił funkcję kapitana w tym równie bardzo ważnym pojedynku." reliance india call | akcesoria gsm | Forum - Elinks.pl
|