Bywało i tak, że trenerzy zmieniali się niczym rękawiczki. Nie liczyły się jednak ich kwalifikacje. Chodziło o to, by każdemu zapewnić jakiś, w miarę atrakcyjny zagraniczny wyjazd. Zapędzki nie zdążył się jeszcze przyzwyczaić do nowej twarzy, a już przychodził następny trener. Kiedy więc - przed decydującą serią strzałów - usłyszał od takiego jedno-imprezowego szkoleniowca, że powinien sobie szukać innej dyscypliny, najpierw zaliczył największą chyba w życiu se^ rię „pudeł", a potem wygarnął co o tym myśli...
Okoniem stanął także przed Igrzyskami w Meksyku. Przez cztery iata nie udało mu się wyjechać z rodziną na wspólny wypoczynek. Dopiero w lipcu, na trzy miesiące przed olimpiadą, mógł się wyrwać do Darłówka, wziąć wędkę, uciec od codzienności. Po powrocie, na mistrzostwach Polski był dopiero trzeci, więc znaleźli się natychmiast tacy, którzy - wcale nie pod nosem - bąkali o. zmierzchu kariery i „karygodnym lekceważeniu obowiązków olimpijczyka". On jednak, wiedział swoje, znał siebie wystarczająco dobrze.
^ Złoty medal przywieziony z kraju Azteków powinien przeciąć dyskusje. A jednak... W roku poolimpijskim ktoś wyszedł widocznie z założenia, że mistrz musi odpocząć, bo nie przydzielono mu odpowiedniej ilości amunicji do treningu. Zapędzki - nie mogąc przygotować się odpowiednio - zrezygnował ze startu w mistrzostwach Europy i... został zawieszony w prawach zawodnika. Skreślono go z kadry narodowej. Linea Cali | szlafroki | detox cleansing
|