przez następnych szereg lat
Aczkolwiek przez następnych szereg lat, zarówno publiczność, jak i prasa były dla mnie na ogół życzliwe, to boleśnie odczuwałem każdy objaw niezadowolenia z mojej, słabszej postawy. Może to zabrzmi jak slogan, ale naprawdę krytyka mobilizowała mnie. Zaciskałem zęby ze złości, zwłaszcza kiedy w moim przekonaniu krzywdzono mnie i mówiłem sobie: czekajcie, ja wam jeszcze pokażę!... Przeważnie pomagało, grałem lepiej! Konsekwencją zwycięstwa nad drużyną Armii Renu było zaproszenie naszego zespołu na Wyspy Brytyjskie. Ponieważ czuliśmy uzasadniony respekt przed przeciwnikiem, pojechała praktycznie reprezentacja Polski, złożona z najlepszych zawodników dwóch czołowych wówczas okręgów: śląskiego i krakowskiego. Niewesołe nastroje towarzyszyły naszej wyprawie, pierwszej, zagranicznej w moim życiu. Uważano bowiem, że jesteśmy zbyt słabi, aby nawiązać równorzędną walkę ze Szkotami. Radzono nawet abyśmy pozostali w domu. Nie posłuchaliśmy tej rady i okazało się, że słusznie. Nie było bowiem źle, choć w pierwszym pojedynku z doskonałą drużyną FC Dundee przegraliśmy gładko 0:2. Później pokonaliśmy kolejno zespół MortonU 3:1, Ayr United 2:1 i Queens Park Glasgow 2:1. Z wielu wydarzeń najbardziej utkwiły mi liczne dyskusje do późnej nocy z rodakami, których było tam wtedy wielu i nie kończące się pytania: jak jest w kraju, jaka jest ta nowa Polska, czy macie co jeść itp.
| |